Dlaczego śmiech jest napiękniejszą terapią w każdym wieku?

Śmiech jest jednym z najpiękniejszych i właściwie najprostszych darów, jakie posiadamy. Nie wymaga recepty ani wielkich nakładów energii (czy tym bardziej finansowych). I w tej prostocie ma ogromną moc – potrafi dodać siły, chęci, rozjaśnić nawet najciemniejszy dzień. Śmiech rozładowuje napięcie i uwalnia endorfiny (tzw. hormony szczęścia). Nie od dziś wiemy, iż wyrzut tych endorfin zapewnia poczucie relaksu, odprężenia i ogólnie dobrego samopoczucia, ale to, co ważne i niezmiernie ciekawe – potrafi także łagodzić ból. Dodatkowo obniża poziom kortyzolu, który określa hormon stresu. Czy już teraz nie brzmi to jak czyste i darmowe lekarstwo?

Nasze doświadczenia mogą być trudne w każdym wieku – za młodu w okresie dojrzewania i ogólnej burzy hormonów, w średnim wieku to często stres, praca i poczucie gonienia za czasem, a w wieku senioralnym to mieszanka wspomnień z całego życia i zmieniająca się codzienność. Poczucie humoru lub osoba, która wywołuje uśmiech na naszej twarzy (albo, co lepsze, śmiech do łez!), to bardzo cenny sposób dbania o siebie. I tutaj, mamy nadzieję, każdy się z nami zgodzi – seniorzy doskonale wiedzą, iż śmiech to nie lekkomyślność ani lekceważące podejście do życia – to mądrość. To umiejętność spojrzenia na życie z dystansem i świadomością, że nic nie musi być – i nic nie jest – idealne. Ile razy słyszeliśmy od naszych babć i dziadków, żeby się uśmiechnąć? 😉 W końcu, czasem właśnie dobry żart i głośny śmiech są oddechem, który pozwala rozładować stres i poradzić sobie z różnymi trudnościami.

Śmiało można powiedzieć, że śmiech ma same zalety. Jeśli ktoś chciałby krzyknąć: ale przecież robią się zmarszczki!, to odpowiadamy (i powtarzamy po raz niezliczony w naszej pracy): to są właśnie cudowne i szczęśliwe chwile odznaczone na naszej twarzy – można być z nich jedynie dumnym. Śmiech może wspierać odporność i poprawiać koncentrację, oczyszcza i daje energię – czy można chcieć wiele więcej, całkowicie za darmo? Rozmowa z kimś, kto potrafi nas rozbawić (przyjaciel, partner, wnuk, a nawet obcy przechodzeń), potrafi przecież działać lepiej niż jakiekolwiek lekarstwo. I choć humor to nie tylko reakcje i dobre żarty, ale także sposób myślenia – wciąż sprowadza nas do samych atutów. Ponieważ wraz z dojrzewaniem emocjonalnym coraz bardziej doceniamy drobne rzeczy: zabawną sytuację w sklepie, śmieszną wspominkę sprzed paru lat, uśmiech i życzliwość mijanej osoby. Każdy, kto szczerze się śmieje, zaraża tą radością ludzi wokół siebie i może poczuć się przy tym obecny. Kto z nas nigdy nie zaczął się śmiać, tylko z powodu śmiechu innej osoby, niech pierwszy rzuci kamieniem!

I tu przechodzimy do kolejnej ważnej rzeczy – śmiech łączy. Przełamuje bariery, buduje więzi i skraca dystans. Wszędzie tam, gdzie jest głośna radość, tam jest wspólnota. A to właśnie relacje są fundamentem dobrego przeżywania życia jak i dobrego starzenia się. Śmiech to lekarstwo dostępne od ręki, w każdej chwili. Wystarczy odrobina otwartości, by wychwycić z codziennego życia coś wartego łez (tych dobrych, szczęśliwych). I nawet jeśli życie nie zawsze daje powody do śmiechu, to warto go szukać – w spontanicznych żartach, spotkaniach, filmach i wspomnieniach. A piękne starzenie się, to pielęgnowanie radości.

Empatia wobec siebie – pierwszy krok do dobrego starzenia się.

Empatię potrafimy okazywać codziennie – dzieciom, rodzinie, znajomym. Jednak czy równie często kierujemy ją w swoją stronę? Patrzenie na siebie z wyrozumiałością i czułością jest bardzo ważne i wskazane w każdym wieku, na każdym etapie naszego rozwoju. Jednakże empatia wobec siebie staje się niezmiernie ważna właśnie w późnym wieku – kiedy doświadczeń jest już wiele, a tempo życia się uspokaja. To świetny początek dla dobrego starzenia się. To idealny moment, aby zatrzymać się i zapytać: jak mogę być dla siebie łagodniejsza/y?

Empatia wobec siebie, to nic innego, jak czułe i rozsądne podejście do własnego JA, swoich potrzeb, emocji czy słabości. To umiejętność widzenia, że każdy (łącznie z nami), ma prawo do trudnych dni, błędów oraz odpoczynku. Ważne jest, aby nauczyć się mówić: robię to najlepiej, jak potrafię. Jednak wielu seniorów i seniorek nosi w sobie ogrom odpowiedzialności – za rodzinę, za podjęte decyzje, których nie da się zmienić, za lata pracy czy dbanie o swoje zdrowie. Z czasem ten ciężar może stać się przytłaczający – a wówczas nasz wewnętrzny krytyk jedynie nabiera silniejszego głosu. Musimy pamiętać, że samoakceptacja nie oznacza tłumaczenie sobie każdego negatywu tak, aby go zmyć i ukryć, ani tym bardziej poddania się. To zrozumienie, między innymi, iż starzenie się jest naturalnym procesem, o którego przeżywaniu możemy sami zdecydować – chcę go przeżyć w spokoju, radości i godności, czy może jednak na rozdrapywaniu starych ran i rozpamiętywaniu każdego kroku? Gdy traktujemy samych siebie z szacunkiem i życzliwością, łatwiej przyjmujemy zmiany, które nie są zależne od nas – na przykład te w ciele, codzienności czy emocjach. Wówczas możemy dostrzec możliwości, a nie ograniczenia – dużo czasu na rozwój pasji, budowanie i umacnianie relacji, zbieranie nowych doświadczeń, odkrywanie nowych aktywności.

Empatia skierowana do wewnątrz, to dbanie o emocje. Warto pielęgnować je tak samo, jak dbamy o rośliny. Możemy zadać sobie pytania, które pomagają się ukierunkować – Co mnie wzmacnia? Co mogę dla siebie zrobić? Na co mam ochotę? Co mnie męczy? Czasem wystarczy odpowiedź na jedno z nich, aby skierować się ku własnym potrzebom. Niekiedy pomocny jest spacer lub spotkanie z bliską osobą, czy nawet drzemka. W wieku senioralnym niezmiernie ważny jest bowiem odpoczynek – również ten wewnętrzny – dlatego pamiętajmy o dawaniu sobie zgody na wolniejsze tempo, brak wyrzutów i zwyczajną radość. Poza tym, życzliwość wobec siebie ma jeszcze jeden wspaniały wymiar – rozumienie własnych emocji mocno wspiera nasze rozumienie innych, a co za tym idzie, ułatwia nasze codzienne relacje. Senior, seniorka, którzy rozumieją i akceptują siebie, są bardziej otwarci, gotowi do rozmów i słuchania oraz, przede wszystkim, do empatii właśnie. I choć częściej używamy tego stwierdzenia w odniesieniu do „karmy”, z empatią jest tak samo – to co dajemy od siebie, wraca do nas.

Dobrego starzenia nie da się nauczyć, a tym bardziej z dnia na dzień. Można je jednak tworzyć, krok po kroku, z otwartą głową. Jednym z pierwszych takich kroków jest właśnie odwrócenie uwagi od surowych wymagań czy perfekcjonizmu i skierowanie jej na akceptację, czułość, zrozumienie. Bo kiedy zaczynamy patrzeć z troską na samego siebie, zmienia się nasz sposób widzenia świata i życia. Empatia wobec siebie to dar, który możemy sobie podarować niezależnie od wieku. Jednak w późnej dorosłości, staje się on fundamentem mądrego, łagodnego i naprawdę pięknego przygotowania do starości.

Senior w podróży – nie tylko geograficznej, ale także tej wewnętrznej.

Podróże nie mają ogranicznika wiekowego. Choć wielu tu słowo kojarzy się jedynie z dalekim celem, walizką i paszportem, pierwsze podróże zaczynają się głębiej – w sercu. Często podróż geograficzna, jest jednocześnie tą wewnętrzną – niejednokrotnie idą w parze. A w najpiękniejszą życiową wyprawę, jaką jest ta w głąb siebie, można wyruszyć właśnie w wieku senioralnym – gdy życiowe tempo w końcu zwalnia, a doświadczenie staje się kompasem.

Dla osób starszych każda podróż – bliska czy daleka – to, poza poznawaniem nowych miejsc, odkrywanie świata i siebie na nowo. To poznawanie własnych możliwości, nowych ludzi, a nawet umiejętności. To czas, by się zatrzymać i powiedzieć: „teraz jestem naprawdę obecna/y„. Wyjazd do innego kraju, spacer po nieznanej dzielnicy, wizyta w muzeum czy wspólna wycieczka z grupą bliskich – każda z tych chwil może być początkiem wewnętrznej podróży, zmiany. Nie od dziś bowiem wiemy, iż podróże uczą – w tym także otwartości. Pokazują nam, jaki świat jest różnorodny, jak każda kultura i człowiek mają coś do powiedzenia i przekazania. W dojrzałym wieku to doświadczenie ma szczególną moc – pozwala spojrzeć na siebie z czułością, dystansem, którego być może dotychczas nam brakowało, z większym zrozumieniem dla nas i naszego otoczenia. Nie chodzi już tylko o „zaliczanie” miejsc, ale o ich przeżywanie. Seniorzy, którzy aktywnie podróżują, często mówią, iż odkrywają nie tylko nowe krajobrazy, ale także nowe emocje (na przykład wdzięczność, ciekawość, radość z małych rzeczy).

Dlatego właśnie podróże mają drugi wymiar – wewnętrzny. To wędrówka przez refleksje, wspomnienia i doświadczenia. To odwaga, aby zerknąć w przeszłość i przyszłość jednocześnie. To odkrywanie nowych zainteresowań i pragnień, które być może czekały na swoją kolej przez lata. Wewnętrzna podróż, to proces dojrzewania emocjonalnego, który z wiekiem staje się po prostu piękniejszy – prowadzony ze spokojem i miłością. Tutaj należy wspomnieć, iż podróżowanie nie wymaga wielkich nakładów finansowych ani ogromnych kilometrów. Czasem wystarczy wyjść z domu i spróbować czegoś nowego, odwiedzić nieznane miejsce w swoim mieście, zmienić codzienną rutynę. Nawet spotkanie z innymi ludźmi, o podobnych zainteresowaniach, jest formą podróży, która rozwija i dodaje odwagi.

Podróż seniora to podróż wolności. Nie goni się już za czasem ani próbą udowodnienia, kim się jest. Można po prostu być – w drodze, w zachwycie, w odkrywaniu. Każdy krok może być symbolem nowego początku, a każdy dzień możliwością, by poznać kogoś lub coś (a nawet samego siebie). Wyruszając więc w podróż – duchową czy geograficzną – seniorzy udowadniają, że rozwój nie ma końca. Przeciwnie – pokazują, że to właśnie w dojrzałym wieku życie może smakować najlepiej. Bo podróż nie musi być ucieczką od świata – może być najpiękniejszą formą jego odkrywania.

Starość jako przestrzeń do eksperymentowania – czyli dlaczego nigdy nie jest za późno.

Przywykliśmy myśleć o starości jak o czasie odpoczynku. Tymczasem może ona być czymś znacznie bardziej ekscytującym – przestrzenią do eksperymentowania, odkrywania siebie na nowo i próbowania tego, na co wcześniej brakowało odwagi, czasu lub okazji. Bo prawda jest taka, iż nigdy nie jest za późno, by zacząć coś nowego.

Wielu seniorów odkrywa w późniejszym wieku pasje, o których istnieniu nie mieli pojęcia – malują, uczą się języków, podróżują, angażują w działania społeczne czy artystyczne. Nieustannie to podkreślamy. Co więcej, coraz częściej mówi się, że właśnie podejmowanie nowych wyzwań w starszym wieku pozytywnie wpływa na pamięć, koncentrację i samopoczucie. Każdy nowy bodziec to trening dla mózgu, ale też dla ducha – przypomnienie, że życie ciągle zaskakuje.

Eksperymentowanie w starości nie oznacza szaleństwa czy brawury. To odwrotność – odwaga, by wyjść poza rutynę i spróbować inaczej spojrzeć na świat. Dla jednych będzie to zapisanie się na kurs fotografii, dla innych – nauka obsługi smartfona, taniec towarzyski, a może po prostu spacer w nieznane miejsce. Ryzyko? Zawsze istnieje. Ale ryzyko stagnacji, nudy i rezygnacji jest znacznie większe.

W naszym projekcie „Senior w rozwoju – przygotowanie do starości” zachęcamy do myślenia o późnej dorosłości nie jako o końcu, lecz o etapie pełnym możliwości. To właśnie teraz można wreszcie robić to, co naprawdę sprawia radość – bez presji pracy, obowiązków czy oczekiwań innych. Bez ograniczeń czasu w ciągu dnia.

Eksperymentowanie w starości to także eksperyment z samym sobą. Możemy, uwaga (!), odkryć, że jesteśmy bardziej odważni, niż nam się wydawało. Że potrafimy uczyć się szybciej, niż przypuszczaliśmy. Że możemy cieszyć się małymi sukcesami z taką samą intensywnością jak w młodości. Każda nowa próba, nawet nieudana, to dowód na to, że wciąż jesteśmy w ruchu, że rozwój trwa – do końca życia.

Niech więc starość stanie się przestrzenią, w której dozwolone jest wszystko, co rozwija, cieszy i inspiruje. Bo dopóki mamy ciekawość świata, dopóty naprawdę żyjemy. Nigdy nie jest za późno, by się zachwycić, spróbować, zmienić coś w sobie – i nigdy nie jest za późno, by rozpocząć kolejny, piękny eksperyment życia.

Ogród życia – po co pielęgnować relacje, wspomnienia i pasje na emeryturze.

Zawsze powtarzamy – dojrzały wiek to nie koniec drogi – to nowy etap, nowa pora roku w ogrodzie życia. Zamiast żegnać kwitnienie, warto nauczyć się pielęgnować to, co już wzrosło i z radością przyglądać się nowo zasadzonym nasionom. Każdy człowiek nosi w sobie taki ogród – pełen emocji, wspomnień, doświadczenia, relacji i pasji, które wymagają troski, aby rosły dalej.

Relacje są jak delikatne rośliny – gdy o nie nie dbamy, usychają. Należy więc podlewać je obecnością, rozmową, spotkaniami. Spotkanie z bliskimi – przyjaciółmi, dziećmi, wnukami czy rodziną – potrafią dodać więcej energii niż filiżanka kawy. Wspólne wspomnienia są natomiast jak stare drzewa – dają bezpieczeństwo i korzenie, które są naszą podporą w najtrudniejszych chwilach. I to, co ważne w tej metaforze – ogród życia to także pasje. Te stare, z którymi nigdy się nie rozstawaliśmy i te nowe, te odkładane „na później” również. Emerytura nie musi być czasem nudy czy pustki. Może stać się przestrzenią do rozkwitu, na przykład twórczego. Ogródek działkowy, nauka języków, malowanie, wolontariat i właściwie każde hobby, które czujesz, to działania podobne do sadzenia kwiatów. Nigdy nie jest za późno, by zobaczyć, jak pięknie kwitną.

Dbając o swój wewnętrzny ogród, uczymy się również empatii. Dostrzegamy, że każdy kwitnie w swoim tempie. Widzimy, że starość, zamiast być porą więdnięcia, może być czasem pełnym radości, rozwoju, kwitnięcia, barw i spokoju. W projekcie „Senior w rozwoju, czyli przygotowanie do starości” wierzymy, że troska o siebie oraz innych to codzienna praktyka, dzięki której nasze społeczeństwo może stać się ogrodem pełnym wdzięczności, życzliwości i zrozumienia. Ponieważ starość, to nie jesień życia – to jego pełne, dojrzałe lato.

Jak z wiekiem zmienia się nasze poczucie piękna – i dlaczego to zmiana na lepsze.

Z wiekiem nasze spojrzenie na piękno ewoluuje – i jest to jedna z najpiękniejszych przemian, jakich doświadczamy w życiu. Będąc młodym, piękno często wydaje nam się oczywiste i proste – gładka skóra, podpatrzone w Internecie ideały, symetria, sprawność, może nawet zabiegi kosmetyczne czy (współcześnie) obrazy generowane przez sztuczną inteligencję. A jednak z biegiem lat uczymy się, że prawdziwe piękno nie tkwi w braku zmarszczek – a wręcz odwrotnie – tkwi w tym, co one opowiadają. To historia każdego uśmiechu utrwalonego na twarzy. To piękno widoczne w spojrzeniu pełnym doświadczeń. W dłoniach, które tak wiele dały już światu.

Piękno dojrzałości jest świadome. Nie potrzebuje potwierdzenia czy zapewnień z zewnątrz, ponieważ powstaje z samoakceptacji i wewnętrznej harmonii. To piękno, które nie goni za ideałami – tylko znajduje sens w codzienności – w pasjach, trosce o siebie i innych, relacjach. To również zdolność widzenia i zrozumienia drugiego człowieka – empatii.

Redefinicja piękna z wiekiem to proces. Jednak ma on w sobie coś uwalniającego. Pozwala spojrzeć na siebie z czułością, a na innych – bliskich lub nie – z większym zrozumieniem. Jednocześnie uczy nas, że starość to po prostu kolejny etap rozkwitu – taki, w którym nie liczy się powierzchnia i to, co na zewnątrz, tylko to, co głęboko osadzone i często niewidoczne na pierwszy rzut oka. Bo prawdziwe piękno, to to, które dojrzewa razem z nami.

Technologie nie gryzą – jak cyfrowy świat może stać się przestrzenią wolności dla seniora.

Jeszcze nie tak dawno temu telefony służyły tylko do dzwonienia, a komputery do prostych rzeczy, jak choćby przechowywanie zdjęć. Dziś ten świat cyfrowy, po bardzo szybkim rozwoju technologicznym, jest ogromną przestrzenią możliwości. Jego drzwi stoją otworem także dla seniorów. Smartfony, nowe sprzęty i Internet mogą być dla osób starszych sposobem na rozwój, poczucie niezależności, wspaniałym narzędziem komunikacji, a przy tym zapewniać bezpieczeństwo.

Wielu seniorów podchodzi do nowych technologii i mediów z dystansem. Jednak w tym obszarze, odwaga – cyfrowa odwaga, to pierwszy krok do technicznej wolności. Technologia nie gryzie. Wystarczy odrobina wsparcia, cierpliwości i czasu, aby odkryć, iż Internet jest sprzymierzeńcem, a nie wrogiem – jeśli tylko korzystamy z jego możliwości świadomie. Telefony pozwalają na kontakt z rodziną i bliskimi – wideorozmowy przez smartfon czy komputer to szansa na rozmowy z przyjaciółmi mieszkającymi daleko. Do tego mamy komunikatory i profile w mediach społecznościowych, które nie tylko zapewniają dostęp do wiadomości ze świata, ale pozwalają nawiązywać nowe kontakty. Istnieją przecież aplikacje do wspólnych gier – dobra zabawa gwarantowana, ponieważ Internet i technologie to rozrywka, jednak nie tylko. To także sposób na budowanie relacji i wzmacnianie poczucia przynależności.

Internet stoi murem przeciw samotności – która jest jednym z najczęstszych wyzwań późnego wieku. Izolacja społeczna, utrudnione spotkania, to wszystko jest barierą dla dobrego samopoczucia i rozwoju. Świat online przychodzi więc z pomocą. Seniorzy mogą uczyć się języków, brać udział w kursach grupowych, uczestniczyć w spotkaniach klubów pasjonatów, oglądać transmisje wydarzeń kulturalnych, być na online wykładach uniwersyteckich i wiele, wiele więcej. Możliwości są naprawdę nieograniczone.

Dzięki technologiom świat jest dostępny, inspirujący i pełen ludzi.

Nowoczesne rozwiązania, poza utrzymywaniem relacji, rozwojem i rozrywką, mogą także zapewniać bezpieczeństwo i pomagają dbać o zdrowie. Aplikacje przypominające o lekach i kontrolujące aktywność fizyczną, zegarki sprawdzające puls i poziom tlenu we krwi, internetowe konta pacjenta, z poziomu których widzimy wyniki badań, a do tego bankowość elektroniczna, która zapewnia wygodę i niezależność.

Oczywiście – Internet i przestrzeń online (choćby w kontekście platform społecznościowych i informacyjnych) niosą ze sobą ryzyko – rozprzestrzeniania fałszywych wiadomości czy poznania złodzieja ze sztucznym zdjęciem profilowym. Dlatego tak ważne jest edukowanie osób starszych w zakresie nowych technologii i nieustanne wsparcie ze strony młodszych pokoleń. Bo świadome korzystanie z tych narzędzi i rozwiązań może dać prawdziwe poczucie wolności – dzięki możliwości decydowania o sobie, niezależności i zachowaniu kontroli nad codziennymi sprawami. Internet używany z rozwagą staje się mostem łączącym różne światy – młodości, starości, doświadczania, nowoczesności.

Ponieważ online może łączyć – na przykład pokolenia. Rozmowa na kamerce z wnukiem to stanowczo piękne doświadczenie i cudowna możliwość. Jest to również nić porozumienia między osobami starszymi i młodszymi pokoleniami – gdy wnuki uczą dziadków i babcie obsługi smartfona, to jest to wartościowy, wspólne spędzony czas. Dziadkowie mogą wykazać się wówczas cierpliwością, co tworzy wymianę doświadczeń dla obu stron.

Technologia nie musi być przeszkodą. Może być nowym rozdziałem – cyfrowo, ale z sercem. Senior, który zyskuje umiejętności korzystania z nowych technologii, nie tylko się rozwija i dba o stymulację mózgu, ale przede wszystkim zyskuje wolność do nauki, kontaktu i radości życia.

W projekcie „Senior w rozwoju, czyli przygotowanie do starości” na bieżąco edukujemy w zakresie narzędzi internetowych i nowych technologii – dla Was.

Tematy tabu w starości – dlaczego warto o nich mówić.

Często, zamiast mówić o starości – milczymy. A przecież milczenie może być największą barierą w rozwoju, zrozumieniu siebie i budowaniu szacunku w relacjach międzypokoleniowych. Niestety pojęcie starości w naszym społeczeństwie wciąż bywa po prostu tematem tabu. Kojarzy się z zależnością, chorobą, samotnością. Tymczasem, starość to po prostu etap życia, który, tak jak każdy inny – ma swój sens i możliwości.

Tematy tabu to przeważnie obszary, które wywołują u nas dyskomfort albo takie, których zwyczajnie się boimy. A czego boimy się w starości? Najczęściej problemów ze zdrowiem, samotności, zależności od innych. I choć każdy okres w naszym życiu możemy kształtować pod siebie, według własnych upodobań i potrzeb, nieustannie doszukujemy się w tym etapie negatywów.

W ciągu wielu lat naszej pracy zauważyliśmy, iż tabu w starości ma dwa wymiary – zewnętrzny i wewnętrzny. Nasze babcie i dziadkowie przejmują się mówieniem o swoich problemach, depresji, potrzebie bliskości czy lękach. A młodzi? Nie wiedzą, jak zareagować, jak słuchać i wspierać. Efekt – obie strony zamykają się na rozmowę. Zamiast stawiać międzypokoleniowe mosty – budują ściany.

Tematy, które równie często są pomijane, to: poczucie odrzucenia, bliskość fizyczna, zdrowie psychiczne, utrata samodzielności, konflikty międzypokoleniowe i relacje z bliskimi, sytuacja finansowa, technologie i cyfrowe wykluczenie, tożsamość i cel w życiu, duchowość, przemijanie. A rzeczywistość jest taka, że przygotowała wszystkim podobne rozterki. Dlatego owe ściany i mury warto burzyć – ponieważ przełamywanie tematów tabu, to po pierwsze wsparcie dla seniorów, a po drugie edukacja młodszych pokoleń i rozwój całego społeczeństwa. To nauka empatii. Tak naprawdę wystarczy otworzyć przestrzeń – na rozmowę o emocjach, lękach, potrzebach i zmianach, jakie zachodzą w naszych ciałach i charakterach. To przestrzeń, w której osoby starsze mogą czuć się bezpiecznie, a młodzi uczą się, że starość to nie wyrok – tylko część życia. Niejednokrotnie słyszmy przecież, iż rozmowa o trudnych sprawach zmniejsza lęk czy poczucie izolacji – a to wspaniale zapobiega samotności i wykluczeniom.

Jak więc przełamywać tabu w zakresie starości i starzenia się?

Przede wszystkim – rozmawiajmy. Otwarcie, z miejscem na empatię i wzajemne zrozumienie – zarówno głośno, w lokalnych społecznościach jak i zaciszu własnych rodzin. Następnie – edukujmy (robimy to z uwielbieniem od lat!). Spotkania czy warsztaty, podczas których uczymy się o emocjach, relacjach czy zdrowiu psychicznym pomogą normalizować pojęcia związane z późnym wiekiem. Potem – działajmy międzypokoleniowo. Mówimy o tym często, więc znów przypominamy – każde pokolenie ma cudowne wartości do zaoferowania. Osoby młode są choćby źródłem wiedzy o współczesnych technologiach (często ułatwiających funkcjonowanie osobom starszym, np. umawianie wizyt lekarskich przez aplikację), natomiast seniorzy to skarbnica wiedzy i doświadczeń.

Ponieważ zrozumieć starość, to zrozumieć siebie – wcześniej czy później. Mówiąc o starości, mówimy o życiu, o jego kolejnym etapie. Nowym, pełnym możliwości, zmian i nauki. Oswajanie tego tematu jest świadomym życiem, tu i teraz, ale także miejscem na planowanie przyszłości. Wspaniałe jest także to, że do przełamywania tabu nie potrzeba wielkich gestów. Czasem wystarczy szczere pytanie i równie szczera odpowiedź, odrobina zainteresowania przy herbacie. Bo zmiana kryje się w drobnych rzeczach i słowach!

Dlaczego starość to najlepszy czas, żeby zostać… uczniem.

O uczeniu się w każdym wieku, kursach dla seniorów i radości z odkrywania nowych rzeczy.

Czy pamiętasz ten moment, gdy jako dziecko po raz pierwszy udało Ci się coś zrozumieć? Na przykład zawiązać buty, przeczytać pierwsze słowo lub zdanie, ugotować coś samodzielnie? To uczucie radości, odkrywania i dumy nie jest zastrzeżone tylko dla osób młodych. Można je przeżywać na nowo – właściwie w każdym wieku. Starość to zatem doskonały moment, by znów zostać… uczniem.

Dziś coraz więcej seniorów sięga po możliwości, które kiedyś wydawały się niemożliwe lub odległe: kursy językowe, zajęcia komputerowe i technologiczne, warsztaty artystyczne, zajęcia taneczne, spotkania z psychologiem, a nawet studia podyplomowe. Uniwersytety Trzeciego Wieku w całej Polsce tętnią przecież życiem, a ich uczestnicy zarażają pozytywną energią, siłą i pasją. Uczenie się w dojrzałym wieku to nie tylko sposób na rozwój – to również doskonała recepta na dobre samopoczucie, aktywność umysłu i poczucie przynależności.

Dodatkowo, wszyscy powszechnie wiemy, iż mózg, który regularnie uczy się nowych rzeczy, zachowuje sprawność na dłużej. Nauka języka, gry na instrumencie, obsługi smartfona czy nowych technologii pobudza pamięć, koncentrację i kreatywność. Nawet gry mobilne rozwijają, jeśli tylko mają dobrze określony cel. Ponieważ to nie tylko biologia – to również psychologia. Człowiek, który wciąż się rozwija, czuje sens i radość życia. Co więcej, nauka w późniejszym wieku ma ogromną zaletę: nie towarzyszy jej szkolny stres, oceny i rywalizacja. Uczymy się dla siebie, z ciekawości, z potrzeby serca, nie dlatego, że „trzeba”. Bez presji. A to czyni każdy krok w rozwoju prawdziwą przyjemnością.

Współczesny świat wymaga także coraz większej otwartości na zmiany. Dzięki nauce, seniorzy nie tylko nadążają za nowymi technologiami, ale też zyskują większą niezależność i poczucie bezpieczeństwa. Umiejętność obsługi bankowości internetowej, komunikatorów czy mediów społecznościowych pozwala utrzymywać kontakt z bliskimi i nie czuć się wykluczonym. Pozwala także zadbać o bezpieczeństwo w sieci. Ale nauka to nie tylko praktyczność. To także sztuka, muzyka, rękodzieło, taniec, filozofia, historia, zdrowie, psychologia lub właściwie — jakakolwiek dziedzina. Każdy z tych obszarów daje satysfakcję, jeśli jest dobrany pod Twoje potrzeby.

Idźmy dalej – wspólna nauka to wspólna radość. Kursy i warsztaty dla seniorów to nie tylko źródło wiedzy, ale i przestrzeń do spotkań. Poznawanie nowych ludzi, dzielenie się doświadczeniami, wspólne śmiechy i rozmowy – to wszystko tworzy sieć relacji, które chronią przed samotnością i poczuciem izolacji. Takie doświadczenie jest rozwijające samo w sobie. Wspólna nauka łączy pokolenia i buduje mosty między ludźmi, którzy chcą po prostu żyć – aktywnie i po swojemu.

Bo starość to czas mądrości i nowych początków. Kiedyś mówiono, że „człowiek uczy się całe życie”. Cóż, właściwie wciąż tak mówimy, ale teraz wiemy także, że jest to też klucz do szczęśliwej, aktywnej starości. Każdy nowy kurs, książka, rozmowa czy umiejętność, to inwestycja w siebie – w odwagę, by stale się rozwijać. 

Niech więc starość będzie czasem odkryć. Czasem, w którym można nauczyć się języka, którego zawsze się pragnęło, poznać świat internetu, namalować pierwszy obraz, napisać wspomnienia, zatańczyć tango.

Bezpieczna starość to szczęśliwa starość – jak zadbać o siebie i jednocześnie wspierać innych.

Starość, która tak często źle nam się kojarzy, to nie koniec drogi. To początek, nowy etap, w którym w końcu można zwolnić tempo, skupić się na sobie, na doświadczaniu i dzieleniu się tym z innymi. Aby jednak ten czas był faktycznie spokojny i relaksujący, dobrze jest zadbać o siebie w różnych aspektach – zdrowotnych (fizycznych i psychicznych) jak i „duchowych”. Bezpieczeństwo i dobre samopoczucie to luksus i podstawa szczęśliwego, zgodnego ze sobą starzenia się. Jak więc o to dbać?

  1. Zadbaj o swój największy kapitał – zdrowie

Zdrowe życie zaczyna się od małych decyzji i kroków. Regularne wizyty u lekarza, badania profilaktyczne i aktywność fizyczna – nawet niedługi spacer poprawia nasze samopoczucie czy odporność. Nie mówimy o sporcie wyczynowym (choć oczywiście, jeśli nie ma ku temu przeciwwskazań zdrowotnych, nie zrażamy!) – chodzi o ruch, który daje radość. Może to być drobna gimnastyka w domu, zajęcia taneczne czy nordic walking. Warto pamiętać, że ruch jest nie tylko dla ciała, ale także dla głowy.

  1. Pamiętaj o bezpieczeństwie – w domu i poza nim

Poczucie bezpieczeństwa to spokój ducha. Dbaj o swoje otoczenie i przestrzeń, ale nie zapominaj o tej wirtualnej. Pojęcie bezpieczeństwa możemy rozumieć na wiele sposobów – od wyeliminowania niebezpiecznych elementów w domu (jak śliskie dywaniki), przez stałą kontrolę zdrowia (na przykład poprzez zegarki sporotwe lub zdrowotne), po bezpieczeństwo komunikacyjne i w sieci (dotyczy korzystania z Internetu, sztucznej inteligencji czy odbierania nieznanych telefonów). To wszystko jest przejawem troski o siebie. To spokój wewnętrzny oraz spokój bliskich. 

  1. Siła relacji to sieć wsparcia – nie zapominaj o tym

Samotność to często jedno z największych zagrożeń emocjonalnych późnej dorosłości. Oczywiście jest to zależne od indywidualnych preferencji, charakteru czy usposobienia. Jednak sądzimy, iż bezpieczna starość, to starość wśród innych – dlatego warto pielęgnować relacje z bliskimi, z rodziną, przyjaciółmi czy nowo poznanymi ludźmi. Tutaj świetnie sprawdzają się lokalne koła lub kluby seniora – co serdecznie polecamy. 

  1. Zadbaj o swoje potrzeby – rozwój i pasja to Twój sprzymierzeniec

Bezpieczna starość to także starość aktywna intelektualnie i emocjonalnie. Każdy dzień może przynieść coś nowego, jeśli dasz sobie szansę. Uczenie się nowych rzeczy to trening dla mózgu i cudowny sposób na spędzanie czasu. Może nauka nowego języka obcego, tańca, rękodzieła czy nowych technologii to coś dla Ciebie?

  1. Pomoc innym to także pomoc sobie

Pisaliśmy już o badaniach, które potwierdzają pozytywny wpływ wolontariatu i mniej formalnych form pomocy na funkcje poznawcze. Udział w akcjach społecznych, wolontariat lub pomoc w jakiejkolwiek innej postaci, to czyste lekarstwo na wyciągnięcie ręki. Przy okazji jest także świetnym sposobem na spędzanie czasu – po prostu. Czasami również obecność dla innych jest niezastąpionym źródłem satysfakcji oraz poczucia, że jest się potrzebnym.

Bo bezpieczna starość to nie tylko brak zagrożeń – to przede wszystkim obecność dobra i troski w naszym życiu. To znalezienie zrozumienia i więzi. Dbanie o siebie jak i o innych tworzy krąg wzajemnego wsparcia. A czując się bezpiecznie, możemy czuć się naprawdę szczęśliwi.