Czy można zacząć wszystko od nowa po 60-tce? Oczywiście! Zwłaszcza jeśli mówimy o przyjaźni, relacjach – ponieważ właśnie w dojrzałym wieku wiele osób odkrywa na nowo pojęcie bliskości i wspólnego spędzania czasu. Przyjaźń przecież nie zna metryki – może nawet przeciwnie, gdyż z wiekiem nabiera głębi, ciepła i autentyczności, których mogło zabraknąć w młodości. W młodszych latach relacje często tworzą się przypadkiem – w pracy czy szkole – a z wiekiem, ta perspektywa się zmienia. Seniorzy mają czas na refleksję, mają możliwość i przestrzeń na to, aby spojrzeć w głąb siebie i przemyśleć, kto jest dla nich naprawdę ważny. To w końcu etap życia, kiedy relacje przestają być powierzchowne (oczywiście, niektóre od młodości zostają z nami do starości), a stają się świadomym wyborem. Nie chodzi bowiem o ilość, a jakość naszych więzi.

Po sześćdziesiątce przyjaźń to coś więcej, niż wspólna kawa czy spacer. To przede wszystkim poczucie bezpieczeństwa i oparcie w trudnych chwilach, wspólny śmiech i inspiracja. Prawdziwe (i dobre) relacje mają ogromny wpływ na samopoczucie i zdrowie. Coraz częściej mówi się o tym, iż jedną z podstaw „przedłużenia” życia i emocjonalnego dobrostanu, jest właśnie utrzymywanie kontaktu z bliskimi. Relacje pomagają w uodpornianiu się na stres oraz zwalczaniu depresji. To naturalne lekarstwo na samotność. To wspólnota, poczucie przynależności oraz bezpieczeństwa emocjonalnego. Dodatkowo dojrzały wiek to idealny moment na zrozumienie siebie i innych – o czym nieustannie mówimy i przypominamy w naszym projekcie. Uczymy się akceptacji, zamiast oczekiwać. Słuchamy, zamiast oceniać. To wszystko można pięknie nazwać mądrością życiową, która wzmacnia wartość naszych relacji w wieku senioralnym.

Warto także pamiętać, iż relacje nie oznaczają jedynie przyjaźni z rówieśnikami. Tutaj na pomoc przychodzą więzi międzypokoleniowe – czy to umacnianie relacji z wnukami, czy spędzanie czasu z młodszymi sąsiadami lub wolontariuszami. Tutaj przypomnienie – takie więzi przynoszą korzyści obu stronom: młodzi czerpią z doświadczenia, a starsi zyskują poczucie bycia potrzebnym, radość, energię i świetne zajęcia.

Niektórzy obawiają się, iż na nowe znajomości jest już „za późno” – a jednak nic bardziej mylnego. Dojrzały wiek, to idealny moment na nawiązywanie relacji – kiedy wiele obowiązków jest już za nami (jak choćby praca, która zajmuje czasem większość naszego życia). Kiedy czas zaczyna należeć do nas, można (i warto) otworzyć się na ludzi. Przyjaźń w wieku senioralnym to dar, uśmiech, możliwość pomilczenia razem, gdy jest taka potrzeba, to świadomość, że jesteśmy dla kogoś ważni. I właśnie przez to – lub może dzięki temu – poczucie bliskości i więzi jest jednym z najważniejszych filarów szczęścia.

Bo – tak jak wielokrotnie zaznaczamy w swojej pracy – starość to nie czas zamykania się, a otwierania. Na ludzi, na nowe, na rozmowy, na emocje. A najlepsze przyjaźnie często rodzą się właśnie wtedy, gdy wiemy już, że najważniejsze, to być razem.